Do góry
SLS w szamponach, mydłach i żelach pod prysznic. Czy kosmetyki z SLS są bezpieczne?
Napisany przez: Redakcja
| 81 odwiedzin

SLS (Sodium Lauryl Sulfate) to składnik kosmetyków myjących, takich jak szampony, mydła, żele pod prysznic i pasty do zębów. Co to takiego i jakie są rodzaje SLS? Czy SLS jest bezpieczny?

SLS ‒ co to?

SLS to skrót od słów Sodium Lauryl Sulfate, które tłumaczy się jako laurylosiarczan sodu. Ten związek jest dodawany do kosmetyków myjących od kilkudziesięciu lat. SLS występuje nie tylko w mydłach, płynach do kąpieli i pod prysznic, w szamponach, pastach do zębów, piankach do golenia oraz w farbach do włosów, lecz także w płynach do mycia naczyń i do prania, odplamiaczach oraz w środkach do czyszczenia dywanów. SLS sprawia, że produkty, które go zawierają, dobrze się pienią, rozpuszczają tłuszcz i inne zanieczyszczenia oraz łatwo się spłukują ze skóry. Mimo to Sodium Lauryl Sulfate nie cieszy się dobrą sławą, ponieważ może powodować podrażnienia skóry i błon śluzowych, wysuszać oraz wywoływać alergie i atopowe zapalenie skóry. Owszem, to możliwe, ale tylko jeżeli występuje w czystej postaci rozpuszczonej w wodzie i w wysokim stężeniu oraz ma długotrwały kontakt ze skórą. Warto zwrócić uwagę, że SLS jest dodawane do kosmetyków przeznaczonych do szybkiego spłukiwania, dlatego jedynie bardzo wrażliwa skóra mogłaby na niego zareagować alergicznie.

SLS ‒ rodzaje

SLS może występować w kosmetykach pod różnymi nazwami. Oto niektóre z nich:

  • Sodium Dodecyl Sulfate,
  • SDS,
  • Sulfuric Acid,
  • Monododecyl Ester,
  • Sodium Salt,
  • Lauryl Sodium Sulfate,
  • Sodium N-dodecyl Sulfate,
  • Lauryl Sulfate Sodium Salt.

Z kolei składniki takie jak:

  • Sodium Cetearyl Sulfate (SCS),
  • Ammonium Lauryl Sulfate (ALS),
  • Magnesium Lauryl Sulfate (MLS),
  • Sodium Coco Sulfate

działają na podobnej zasadzie co SLS. W przypadku skóry szczególnie wrażliwej, alergicznej i atopowej, chorób skóry głowy, łojotoku i nadmiernego wypadania włosów warto wybierać:

  • Coco Glucoside,
  • Decyl Glucoside,
  • Disodium Cocoyl Glutamate,
  • Lauryl Glucoside.
Czy SLS jest bezpieczny?

Poza SLS w kosmetykach można znaleźć SLES, czyli Sodium Laureth Sulfate. Sól sodowa siarczanu oksyetylenowanego alkoholu laurylowego (SLES) pełni funkcję podobną do SLS, ale ma słabsze działanie i jest łagodniejsza dla skóry. Z badań przeprowadzonych przez Cosmetic Ingredient Review (CIR) Expert Panel wynika, że SLES można używać w kosmetykach niespłukiwanych nawet w stężeniu 50-procentowym, a w produktach zmywalnych niezależnie od stężenia. Z kolei SLS jest bezpieczny dla skóry, gdy jego zawartość w kosmetyku nie przekracza 1 procentu.

Bezpieczeństwo stosowania SLS i SLES zostało potwierdzone przez Komitet Naukowy do spraw Bezpieczeństwa Konsumentów i Komisję Europejską. Oba składniki nie mają działania rakotwórczego i nie są potencjalnymi alergenami. Mimo to coraz więcej producentów kosmetyków z nich rezygnuje, co potwierdza stosowną informacją na etykiecie. Dlaczego? Ze względu na zapotrzebowanie rynku. Konsumenci chcą produktów wolnych od SLS i SLES, więc je dostają. Mało kto wie, że zamiast nich w składzie kosmetyku znajduje się inny dodatek, który działa podobnie, na przykład SCS, czyli Sodium Coco Sulfate. Chociaż SCS ma pochodzenie naturalne, bo z kokosa, to podobnie jak SLS jest związkiem pianotwórczym, który może działać na skórę równie drażniąco jak on. Według Chemical Abstracts Service SCS jest dokładnie tą samą substancją co SLS.

Jeżeli kosmetyk zawiera SLS lub SLES, towarzyszą mu substancje kondycjonujące, takie jak hydrolizat protein soi (Hydrolyzed Soy Protein), owsa (Hydrolyzed Oat Protein) lub jedwabiu (Hydrolyzed Silk Protein) bądź pantenol (Panthenol). Wszystkie one działają łagodząco i nawilżająco, a tym samym neutralizują ewentualne właściwości drażniące SLS i SLES.

Czy warto rezygnować z SLS?

Osoby, które nie mają skóry nadwrażliwej, atopowej lub łojotokowej, nie cierpią na choroby skóry głowy ani nadmierne wypadanie włosów i dokładnie spłukują kosmetyki, nie muszą rezygnować z produktów zawierających SLS. Wręcz nie powinny, ponieważ szampony bez SLS mogą nie usunąć ze skóry głowy i włosów resztek pianek i lakierów. W konsekwencji substancje, które na nich pozostaną, będą obciążać włosy oraz sprawiać, że są sztywne i pozbawione blasku, a także zapychać pory skóry oraz prowadzić do powstania wyprysków i innych problemów.

Nie ma uniwersalnych rozwiązań. Każdy człowiek powinien powstępować w zgodzie z własnym organizmem.