Do góry
Jak nie przepłacać za kosmetyki?
Napisany przez: Redakcja
| 655 odwiedzin

Wyobraź sobie, że idziesz do drogerii zrobić zakupy kosmetyczne. Co kupujesz? To, czego ci brakuje, czy wkładasz do koszyka także rzeczy, których nie potrzebujesz, nie znasz? Jeśli tak, to masz ten sam problem, co większość z nas – kupujesz za dużo kosmetyków. Niby wydaje się, że jeden lakier do paznokci czy kolejna szminka nie robi większej różnicy, bo 10 zł w tą czy tamtą, to co to za różnica? Ale w przeciągu miesiąca możesz tak uzbierać niezłą sumę. Jak się pozbyć tego nawyku i nie przepłacać?
Po pierwsze, gdy idziesz na zakupy to zrób listę rzeczy, które musisz kupić. Bez konkretnego celu, oprócz potrzebnego szamponu, kupisz jeszcze odżywkę (mimo, że dwie już masz w domu), pędzel i pomadkę. A wszystko to zbędny wydatek. Trzymaj się tego, co zapisałaś na kartce. Tylko wtedy wyjdziesz ze sklepu z najpotrzebniejszymi rzeczami. Unikniesz w ten sposób także popularnego dublowania, bo naprawdę nie musisz mieć drugiego czerwonego lakieru, ani trzeciego tuszu do rzęs. Pamiętaj, że termin ważności kosmetyków liczy się od daty ich otwarcia, więc może się okazać, że do kolejnego użycia twój lakier zaschnie.
Kolejną zasadą jest nie nabieranie się na promocje. Nie znaczy to, że nie możesz z nich korzystać, ale wcześniej je sprawdzaj. Jeśli wiesz, że twoja maskara wcześniej kosztowała drożej, a teraz jest tańsza to grzech by było jej nie kupić. Ale większość produktów ma sztucznie zaniżane kwoty. Czasem na promocji kupujemy za wyższą wartość niż w regularnej sprzedaży. Warto też porównać ceny w innych sklepach.
Innym ważnym aspektem jest poznanie swoich potrzeb. Jeśli masz np. cerę tłustą, to nie kupuj produktów do skóry suchej. Zawsze chcemy eksperymentować, czy inny kosmetyk się dla nas sprawdzi, ale w większości przypadków, po prostu nie będzie się dla nas nadawał. Nie bez przyczyny producenci wymyślają różne odmiany jednego produktu.
Często też chcesz wypróbować jakiejś nowości. To zrozumiałe, ale wcześniej warto przeczytać recenzję kosmetyku. Może to wcale nie jest tak dobry produkt? Inną opcją jest też korzystanie z próbek. W większości drogerii jest możliwość odlania kosmetyku lub otrzymania małej zawartości od ekspedientki. Wystarczy tylko poprosić. Dzięki temu zanim wydasz 70 zł na podkład, sprawdzisz czy rzeczywiście będziesz mogła go używać.
Na koniec możesz przeczytać skład interesującego cię kosmetyku i poszukać jego tańszego zamiennika. Zdziwisz ile jest dostępnych na rynku produktów o identycznym składzie, a różnej cenie. Często różnicę stanowi tak naprawdę marka.
Jeśli następnym razem pójdziesz na zakupy i zastosujesz powyższe rady, to może się okazać, że zaoszczędzisz niezłą sumkę pieniędzy. Będziesz ją mogła zostawić spokojnie w portfelu lub…wydać na nowe buty.